• Widok kosciola z drona

    

Rozważania na Święto Chrztu Pańskiego -  11.01.2026

 

 Fragment książki Eremity - "Wprowadzenie do modlitwy mistycznej" - wydanej przez Wydawnictwo eSPe - 2011

  

ŁASKA NIESTWORZONA

 

Przynajmniej skuć łańcuchami nicość,

O Boże!

I zwyciężyć zło,

zniewagę wszechświata.

Ale ponieważ nie możesz uchylić się

od reguł gry, również Ty

jesteś Bogiem cierpiącym,

a my – Twoim dramatem bycia Bogiem.

  Znana i niezwykła Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium,opracowana przez Sobór Watykański II, traktuje, zwłaszcza w piątym rozdziale, o uniwersalnym powołaniu do świętości całego Kościoła.

  Ten dokument soborowy przypomniał zapomniana doktrynę o łasce oraz mistycznej obecności Boga w duszy chrześcijanina. A jednak jeszcze dzisiaj nauka o łasce uznawana jest przez niektórych za materie zbyt teoretyczną i trudną do zrozumienia. To, co stanowi niezrównany skarb Kościoła, uznaje się często za zbędny balast. W rezultacie wielu wiernych zna jedynie zewnętrzną warstwę życia duchowego, jego najbardziej widoczne realia. Pozbawieni są jednak tego, co jest istotą życia chrześcijańskiego – jego tajemniczej głębi.

  Wierzący powinien być dumny ze swoich tytułów szlacheckich, tymczasem zbyt często w ogóle nie jest ich świadomy: Boskie przybrane synostwo otrzymane podczas chrztu, tajemnicze wszczepienie Chrystusa w Kościele, powszechne kapłaństwo wszystkich wierzących czy posłannictwo Maryjne (pozostające w jedności z posłannictwem Piotrowym, czyli posługa kapłańską), modlitwa ofiarnicza, a także modlitwa bierna i wreszcie chwała Boża obecna w odkupionej duszy. To wszystko jest częścią Bożego planu łaski!

  Chrześcijanin, nawet będąc w stanie łaski, zbyt często nie jest tego w pełni świadomy, a kwintesencja doktryny św. Pawła i św. Augustyna pozostaje dla niego niejasna. Zarówno wcielenie Chrystusa, jak i Eucharystia są dostatecznie cenione przez wiernych jako prawdy najbardziej znane. Natomiast łaska oświecająca i jednocząca duszę z Bogiem często uznawana jest za fantazję, autosugestię czy trudny do wyjaśnienia wytwór teologii.

  Być może nie zostało w pełni zrealizowane prorocze posłannictwo tych duchownych, którym dane było te prawdę zgłębić, rozsmakować się w niej i żyć nią przede wszystkim dla siebie, a następnie z entuzjazmem przekazywać ją braciom w wierze. Czy brakuje nauczycieli duchowości, którzy formowaliby serca do poznania darmowej łaski? Jeżeli odpowiedź brzmi: „tak”, to należy to tłumaczyć faktem, iż taki profetyzm wiele od człowieka wymaga: tego, by samemu wejść na drogę męki naszego Pana Jezusa Chrystusa i całkowicie umrzeć dla siebie. Nie można utożsamić się z Nim tylko trochę i umierać dla siebie samych od czasu do czasu. Trzeba poświęcić się całkowicie. Według św. Pawła od Krzyża śmierć mistyczna polega na „utożsamieniu własnej woli z wola Boga”.

  Wspomnę zatem o kilku najistotniejszych punktach tajemnicy łaski. Nie znać ich oznacza: iść drogą oczyszczenia, kontemplacji i zjednoczenia z zawiązanymi oczami.

  Powiedzieliśmy, że kiedy powierzamy nasze niedostatki bogu, On sprawia, iż stajemy się bardziej ubodzy, i wzbogaca nas łaskami, które pozwalają nam postępować sprawiedliwie. Jednym słowem, Pan wprowadza nas w dynamizm łaski – daje nam wolność od naszych roszczeń i żałosnych usprawiedliwień.

  Zapewne zdarzyło się wam już kilka razy z życiu doświadczyć w sobie urzekającej obecności Pana. Takie wydarzenie nie jest jeszcze łaską mistyczną, to raczej dana wszystkim łaska zwyczajna. Jest ona pomocą udzieloną człowiekowi – darem tego, co niezbędne, by osoba mogła żyć z Bogiem, jednym Dobrem. Nawet wielu świeckich, którzy nie przystępują do sakramentów, okazjonalnie doświadcza zwykłej obecności Boga w swoim życiu. Naturalne pragnienie Prawdy domaga się kilku jej kropel.

  Jednak miłość Chrystusa nie ogranicza się do podarowania nam raz na zawsze jednej łaski. On pragnie, abyśmy każdego dnia coraz bardziej wzrastali, abyśmy mogli wejść w bardziej zażyła relację z Ojcem. Wszystko pochodzi z łaski podstawowej – tej, którą nazywamy łaską uświęcającą.

  Ta łaska została nam dana w dniu chrztu. Oczyszcza ona naszą istotę i wprowadza nas w wewnętrzny dynamizm duchowy, dzięki czemu stajemy się podobni do Chrystusa. Ta łaska chrzcielna to jakby nasiono, w którym został ukryty zaczyn życia duchowego. Zostało ono zakopane w dziedzictwie genetycznym, które otrzymaliśmy od rodziców, przetworzone razem z naszymi życiowymi doświadczeniami, a wreszcie kiełkuje ono na płaszczyźnie naszego dziecięctwa duchowego.

  W ten sposób łaska uświęcająca kształtuje naszą prawdziwą osobowość, nasz duchowy dowód osobisty. Ową łaskę chrzcielną – jak każde nasiono – należy jednak podlewać. Jednym z jej pokarmów jest modlitwa wdzięczności i uwielbienia. Bez niej łaska słabo kiełkuje, a jeśli w ogóle zaczyna wzrastać, szybko więdnie. Jakaż to strata dla życia duchowego, czyli dla prawdziwego i jedynego życia! Dlatego teraz proponuję przerwę i przedstawiam wam oto krótką modlitwę wdzięczności i radości:

O bezkresny Boże,

gościsz w mojej małej duszy!

Kryjesz się w moim sercu dniem i nocą,

oczekując, aż otrzymasz ode mnie

nieśmiałe wyrazy uwielbienia i czułości.

Jesteś jak chleb eucharystyczny:

w jednym okruszku jest cały Pan!

A zatem w okruchu mego serca

jest nie tylko okruch Ciebie,

lecz jesteś cały Ty,

Twoje królestwo, Twoja potęga

i Twoje ogołocenie z miłości do mnie.

  Widzicie, bracia, Bóg nie zadowala się mieszkaniem w chwale niebios razem ze swoimi wspaniałymi aniołami. Nie zrzuca nam stamtąd na dół jakichś okruchów łaski. Bóg postanowił zamieszkać również pośród niegodziwości ludzkiego ducha, nie tylko w stajence betlejemskiej, ale również w naszym sercu.

  Błagając o uzdrawiające dotknięcie Jezusa i przyjmując Boga rozdartego w Eucharystii, powierzyliśmy Mu stajenkę naszego wnętrza, aby On przeobraził ją w pałac miłości. Otrzymaliśmy dzięki temu łaskę usprawiedliwiającą.

  Teraz chcemy przyjąć łaskę niestworzoną, czyli obecność Boga działającą w najbardziej ukrytych zakamarkach naszego serca, gdzie Jego Boskie (niestworzone) energie przechodzą do naszego biednego serca istoty stworzonej. Spróbujmy zgłębić tę tajemnicę.

  Można powiedzieć, że tzw łaska niestworzona jest upokorzeniem się Boga w nas. Stwórca wchodzi do naszego serca w akcie ogołocenia (po grecku kenosis) ze swojej boskiej chwały – w przeciwnym razie nie mógłby w nas zamieszkać. Musi stać się Bogiem ubogim; staje się jednak ponownie pełnią (po grecku plesmone), kiedy my w wierze zgadzamy się na Jego wolę.

  Jeśli pozwalamy Bogu działać, zostajemy usprawiedliwieni przez tego, który pragnie się upokorzyć, stając się uczestnikiem naszego ubóstwa, aby móc w nas żyć i nas zbawić.

  Przypomnijmy sobie śpiewany przez pierwsze wspólnoty chrześcijańskie hymn, który przekazuje nam św. Paweł:

To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie.

On, istniejąc w postaci Bożej,

nie skorzystał ze sposobności,

aby na równi być z Bogiem,

lecz ogołocił samego siebie,

przyjąwszy postać sługi,

stawszy się podobnym do ludzi”.

(Flp 2,5-7n)

  Że Boża chwała należała się Jezusowi również w Jego człowieczeństwie, dowodzi ewangeliczny opis Przemienienia (por. Mt 17,1-8). Jezus wolał natomiast zrezygnować z tej chwały na ziemi, aby później otrzymać ją od swojego Ojca. „Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwała, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który mnie chwałą otacza, a którym wy mówicie: Jest naszym Bogiem, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam” (J 8,54-55).

  Jakież to ostrzeżenia dla nas, którzy chcemy być nazwani Jego uczniami! Te słowa wielu świętych nauczyły pokory – cnoty będącej największą z cnót, której my, ludzie, nie możemy nauczyć się od siebie nawzajem.

  Jeżeli uwierzymy w tę tajemnicę, znajdziemy się pośród tych, których Jezus nazywa błogosławionymi, bo ujrzymy to, co prorocy i sprawiedliwi przed Nim pragnęli oglądać, a czego widzieć nie mogli (por. Mt 13,16-17).

  Anieli niebiescy doskonale widzieli tę niepojętą miłość Chrystusa do nas, zagubionych stworzeń. Dlatego oni radują się nieustannie, kontemplując tę wysokość, głębie, wielkość i bezinteresowność miłości niestworzonej, która zstępuje z wysokości Jego chwały i uniża się dla człowieka. Możemy powiedzieć, że my, grzesznicy, przyczyniliśmy się do niespodziewanego objawienia się tajemnicy Boga, aby wszystkie błogosławione duchy mogły kontemplować ją na wieki.

  Nauka o uniżającej się w nas łasce niestworzonej ma istotne znaczenie dla życia mistycznego każdego człowieka. Lecz czy to nauczanie jest obecne w programach dzisiejszych katechez lub instytucji teologicznych?

  Mówię tak, ponieważ w wielu przypadkach dialog osoby wierzącej z Bogiem można porównać do rozmowy ojca z synem. Ojciec zwraca się do swojego dziecka: „Jesteś uczniem, a moim szczęściem jest patrzenie, jak wzrastasz w moim domu, dopóki nie staniesz się dorosły i silny”. Dziecko jednakże często odpowiada: „Jak mam stać się dorosłym” To twoja fantazja! Tato, nie widzisz, że nie nadaje się do niczego i nawet nie jestem wolny?”.

  Iluż wierzących praktykujących rozpoczyna piękną drogę modlitwy, ale przerywa ją taką właśnie dziwaczną odpowiedzią! To nie jest wyraz pokory! To raczej szaleństwo osoby zrezygnowanej, pogodzonej z nicością. Prawdziwa pokora domaga się takiej oto odpowiedzi: „Z twoją pomocą, tato, nie tylko chcę dorastać szybko, lecz powoli chcę stać się gigantem! Spokojnie możesz żywić mnie cierpkim pokarmem, abym tylko stał się wysoki i krzepki!”.

  Z kolie mistyk w swoim sercu może wyznać Panu: „Umiłowane Dobro, nie tylko pragnę wejść na wyższy stopień modlitwy, ale pragnę, abyś doprowadził mnie do jej dwudziestego stopnia; jeśli ten istnieje, abym stał się Twoim doskonałym obrazem!”.

  Słysząc takie wezwanie, serce Króla niebios rozpływa się w ojcowskiej czułości, a Jego radość wprawia w entuzjazm chóry niebieskie.